Wojciech Szczęsny o kulisach transferu: „Pierwszy sezon w Barcelonie grałem za darmo” – sensacyjne wyznanie bramkarza

W mediach społecznościowych zawrzało po opublikowaniu wpisu, w którym pojawiła się zaskakująca wypowiedź Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz miał przyznać, że pierwszy sezon w Barcelonie zagrał zupełnie za darmo, bo cała jego pensja rzekomo została wyrównana z kwotą, jaką musiał zapłacić Juventusowi za wcześniejsze rozwiązanie kontraktu.

Według cytowanego wpisu, Szczęsny miał stwierdzić:

„Pierwszy sezon grałem za darmo. Kwota, którą dostałem od Barcelony, była dokładnie równa temu, co musiałem oddać Juve za wcześniejsze zakończenie kontraktu.”

Choć brzmiało to jak bomba transferowa, a grafika z bramkarzem w barwach Barcelony momentalnie obiegła kibicowskie grupy, pojawiły się też wątpliwości. Wielu fanów zwróciło uwagę, że sytuacja wydaje się mało logiczna, a niektórzy wręcz uznali ją za niewiarygodną.

„Juve samo chciało się go pozbyć” – kibice nie wierzą w rzekome żądanie pieniędzy

W komentarzach pod wpisem pojawił się głos rozsądku. Jeden z kibiców trafnie zauważył:

„Jeśli dobrze pamiętam, to Juve chciało się go pozbyć, a Wojtek nie robił problemów i odszedł z podniesioną głową. W międzyczasie zakończył karierę. Juve powinno się cieszyć, że odszedł i nie domagać się pieniędzy za resztę kontraktu. Tymczasem po wznowieniu kariery im to nie pasowało i wyłudzili od niego jakieś pieniądze? To niewiarygodne.”

I trudno nie przyznać mu racji. Juventus faktycznie od dłuższego czasu restrukturyzował kadrę i próbował obniżyć koszty, a Szczęsny – niezależnie od miejsca gry – zawsze uchodził za profesjonalistę, który nie pali za sobą mostów.

Fake news? Manipulacja? A może po prostu internetowa beka?

Na ten moment brak jakiegokolwiek oficjalnego potwierdzenia, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Nie wiadomo też, czy cytat jest prawdziwy, czy powstał jako element kibicowskiej „przeróbki”, która ma tylko wzbudzić emocje. Faktem jest, że:

  • Szczęsny nie jest piłkarzem FC Barcelony,
  • nie pojawiła się żadna informacja o jego konflikcie finansowym z Juventusem,
  • a samo zdjęcie wygląda na efektowny fotomontaż.

To idealny przykład, jak łatwo viralowe treści mogą wprowadzić kibiców w błąd — zwłaszcza kiedy dotyczą głośnych nazwisk i wielkich klubów.

Historia o „graniu za darmo w Barcelonie” jest najprawdopodobniej fikcją, która zdobyła popularność dzięki atrakcyjnej grafice i dramatycznej narracji. Kibice błyskawicznie podchwycili temat, ale większość zgodnie przyznaje: coś tu zdecydowanie nie gra.